Mam teraz taką grubą rozkmine.
Przejdźmy do momentu w którym mówię, że polska muzyka to gówno.
Bez urazy dla wszystkich którzy gustują w polskiej muzyce.
*Tak akcentuje w głowie że piszę przecinki tam, gdzie nie powinnam a potem je usuwam*
Jeśli chodzi o Polskę, słucham tylko rapów. Ale rapów nie słucham tak często jak zagranicznych wykonawców.
*Ale się powtarzam, ło kurde, szkoło wracaj! haha, nie*
No właśnie, wymieniłam moje ulubione zespoły, tak? No właśnie.
Nie było tam miejsca na Sarse, Natalie Nykiel, Kwiatka, i wszystkie inne polskie gwiazdusie pop.
Same 'cięższe' zespoły, anglojęzyczne.
Moi idole teraz siedzą tysiące kilometrów ode mnie. Gdybym nawet ich spotkała, nie dogadałabym się z nimi, bo - jak pewnie wiecie - angielski na poziomie podstawówki... to tylko poznawanie słówek i czasów, a gdzie rozmowy? Takie rzeczy z życia wzięte. Wiem jak jest 'zdjęcie', 'autograf', ale czy umiałabym o to poprosić? Oczywiście z pełną prawidłowością gramatyczną?
"To właśnie zawdzięczamy szkołom, bo nas szkolą nie tak"
*Przepraszam, że post wyjdzie krótki*
DOBRA, DOBRA, PRZEJDŹMY DO SEDNA ROZKMINY.
Gdybym słuchała Sarsy, Natali Nykiel, a nawet Kwiatka, byłoby mi łatwiej.
Mogłabym na luzie pojechać na ich koncert, każdy, gdybym chciała.
Gdybym się postarała i miała odwagę, miałabym zdjęcie z moimi idolami, autograf od nich.
MOGŁABYM Z NIMI PO LUDZKU POROZMAWIAĆ, A NIE 'CZY TY MOŻNA NAPISAĆ MNIE AUTOGRAF?' ALBO 'CZY ZROBIĆ ZDJĘCIE ZE MNĄ TY?'
Ale nie, moi ulubieni wykonawcy koncerty w Polsce mają raz na parę lat.
O ile wgl bym do nich podeszła, bo jestem nieśmiała.
*Choć gdybym zobaczyła Jareda na ulicy, w Polsce, chyba zeszłabym na miejscu*
Wniosek:
Łatwiej słuchać polskich wykonawców, bo Twoje marzenia szybciej się spełnią.
Jednak... które marzenia będą warte więcej? Te, na które czekałeś, czy te, które spełniły się szybko?
To wszystko jest takie skomplikowane.